W świecie SEO nie brakuje akronimów, ale E-E-A-T Google (Experience, Expertise, Authoritativeness, Trustworthiness) to nie kolejny buzzword. To jeden z kluczowych filarów, którymi Google kieruje się przy ocenie jakości treści. A co ważniejsze – to także fundament zaufania między Twoją marką a potencjalnym klientem. Zrozumienie i wdrożenie zasad E-E-A-T może dosłownie zadecydować o tym, czy Twoje treści będą wyświetlane na pierwszej stronie wyników – czy znikną w cyfrowym niebycie.
Co oznacza E-E-A-T?
- Experience (Doświadczenie): Czy autor tekstu posiada osobiste lub zawodowe doświadczenie w temacie, o którym pisze? Google promuje treści pisane przez osoby, które „przeżyły to na własnej skórze”.
- Expertise (Ekspertyza): Czy autor jest uznawany za specjalistę w danej dziedzinie? Eksperckość to nie tylko tytuły naukowe – to także znajomość języka branżowego, kontekstu i niuansów.
- Authoritativeness (Autorytet): Czy Twoja marka lub autor artykułu jest uznawany za źródło godne zaufania? Tu liczy się nie tylko wiedza, ale i reputacja.
- Trustworthiness (Wiarygodność): Czy użytkownik (i Google) może Ci zaufać? Czy na stronie widać, kto stoi za treścią, jak się skontaktować i czy dane są zgodne z faktami?
Źródło: Google Search Quality Evaluator Guidelines
Dlaczego to takie ważne dla Google?
Google chce dostarczać najlepsze i najbezpieczniejsze odpowiedzi na pytania użytkowników. Wyszukiwarka nie tylko ocenia, czy tekst zawiera odpowiednie słowa kluczowe – ocenia też, czy autor wie, o czym pisze, i czy można mu zaufać.
W przypadku branż YMYL („Your Money or Your Life”), takich jak finanse, zdrowie, doradztwo prawne, technologia czy edukacja – znaczenie E-E-A-T jest jeszcze większe. Ale prawda jest taka, że działa to wszędzie. Nawet jeśli sprzedajesz usługi B2B, oprogramowanie czy szkolenia, Google patrzy na Twój autorytet, styl komunikacji i intencjęstojącą za treścią.
Case study: Kasia i „to niby mój blog, ale nie mój głos”
Weźmy przykład Kasi – właścicielki firmy szkoleniowej. Przez lata zatrudniała copywriterów, ale… każdy tekst brzmiał, jakby pisał go ktoś inny. Styl był zbyt sztywny, treść ogólna, a blog – mimo ładnego layoutu – nie przekonywał klientów. „To niby mój blog, ale ja w tych tekstach siebie nie widzę” – powiedziała nam wprost.
Zaproponowaliśmy coś innego:
- Kasia zaczęła mówić. Po prostu – nagrywała voice memo, dzieląc się tym, co mówi klientom na spotkaniach.
- My analizowaliśmy wypowiedzi, wyciągaliśmy esencję, dodawaliśmy SEO i strukturę.
- W efekcie powstały teksty, które brzmiały jak ona – tylko lepiej. Google doceniło autentyczność, a klienci… zaczęli dzwonić.
Co z tego wynika dla Ciebie?
Jeśli chcesz, by Twoje treści faktycznie pracowały – muszą być:
✅ autentyczne – czyli oparte na realnym doświadczeniu,
✅ eksperckie – oparte na Twojej wiedzy, nie na domysłach,
✅ zrozumiałe i bezpieczne – czyli opublikowane na stronie z odpowiednią strukturą, danymi kontaktowymi i oznaczeniem autora.
I wiesz co najważniejsze? Nie musisz pisać tego sam. Możesz mówić – a my zajmiemy się resztą.

Jak E-E-A-T Google wpływa na pozycję Twoich artykułów?
Jeśli masz wrażenie, że piszesz „lepsze” treści niż konkurencja, ale Google i tak pokazuje ich wyżej – problemem nie musi być SEO. Może chodzić o brak zaufania. Algorytmy Google nie oceniają już tylko słów kluczowych. One analizują kontekst, autorytet i wiarygodność – czyli dokładnie to, co składa się na E-E-A-T.
E-E-A-T w praktyce: jak Google ocenia Twoją stronę
Nie ma jednego algorytmu „E-E-A-T”. To zestaw sygnałów, które Google analizuje razem z innymi czynnikami rankingowymi. Oto jak to działa w praktyce:
| Element | Jak wpływa na SEO? | Przykład |
|---|---|---|
| Doświadczenie | Wzmacnia wiarygodność i angażuje użytkownika | Treść oparta na prawdziwym case study |
| Ekspertyza | Pokazuje, że znasz temat, więc Google chętniej Cię promuje | Autor specjalizujący się w danej branży |
| Autorytet | Buduje zaufanie do domeny i treści | Linki zewnętrzne z portali branżowych, opinie klientów |
| Wiarygodność | Zmniejsza ryzyko dezinformacji, zwiększa zaufanie użytkownika | Widoczna informacja o autorze, polityka prywatności, https |
Case study: Michał i software house, którego nikt nie widział
Michał prowadził firmę IT, która miała wszystko:
🧩 zespół ekspertów,
💡 dopracowaną ofertę,
📁 zrealizowane projekty dla znanych marek.
Ale… jego firma nie pojawiała się wysoko w Google.
Michał publikował artykuły – ale nikt ich nie znajdował. A jeśli znajdował, nie zostawał na stronie długo.
Dlaczego?
📉 Treści były pisane przez agencję, bez udziału jego zespołu.
📉 Artykuły nie zawierały żadnych osobistych historii, kontekstu, cytatów.
📉 Na stronie nie było żadnych informacji o autorach – tylko nazwa firmy i logo.
Google nie miał podstaw, by uznać jego treści za wartościowe.
Wdrożyliśmy prosty proces:
🎤 Michał nagrywał odpowiedzi na realne pytania klientów.
✍️ Z tych wypowiedzi powstały artykuły – podpisane imieniem i nazwiskiem, z konkretnymi danymi, cytatami, przykładami.
📈 Już po 2 miesiącach Google „zauważyło” nową jakość treści – czas na stronie wzrósł o 58%, a CTR z wyników organicznych o 41%.
Co Google lubi, a czego unika?
Treści preferowane przez Google:
- zawierają jasne bio autora,
- opisują konkretne doświadczenia,
- są zlinkowane do zewnętrznych źródeł (branżowych, naukowych),
- są częścią większego systemu treści, nie pojedynczym wpisem.
Treści ignorowane lub deprecjonowane:
- anonimowe, pisane „dla SEO” bez stylu i głębi,
- pełne ogólników, bez danych, cytatów, przykładów,
- pozbawione daty, autora, kontekstu.
Pamiętaj: E-E-A-T to nie algorytm, tylko reputacja
To, co piszesz, to jedno. Ale kto to pisze, dlaczego, w jakim stylu i z jakim celem – to zupełnie inna historia.
Google nie potrzebuje kolejnych 500 słów na temat „czym jest automatyzacja procesów biznesowych”. Potrzebuje treści z duszą, wiedzą i podpisem – bo właśnie takie treści podpowiada użytkownikom.
Jak budować treści zgodne z E-E-A-T bez pisania ich samodzielnie?
Masz wiedzę, masz doświadczenie – Masz unikalny punkt widzenia.
Ale… nie masz czasu (albo chęci), żeby wszystko samemu spisywać i formatować pod SEO?
Dobra wiadomość: nie musisz pisać. Możesz mówić. A my – zrobimy z tego content, który Google pokocha. I Twoi klienci też.

Story: Przemek – właściciel agencji UX, który „nie miał kiedy”
Przemek z Krakowa prowadził agencję UX. Pracował głównie z polecenia.
Znał wartość contentu, ale nie miał zasobów, żeby się tym zająć.
„Wiem, że blog i LinkedIn to dziś obowiązek, ale ja po prostu NIE MAM KIEDY” – powiedział na pierwszym spotkaniu.
I wcale go nie pytaliśmy o teksty, tematy, słowa kluczowe.
Zadaliśmy mu tylko jedno pytanie:
„Jakie pytania najczęściej zadają Ci klienci?”
🎙️ Przemek odpowiedział, jadąc autem. Nagrał 12 minut głosu na dyktafonie.
🧠 My zrobiliśmy resztę:
- Przeanalizowaliśmy wypowiedzi pod kątem E-E-A-T.
- Zbadaliśmy frazy kluczowe.
- Sprawdziliśmy, jakie artykuły z jego branży są wysoko w Google – i dlaczego.
- I napisaliśmy gotowy tekst – w jego stylu, z jego wiedzą, ale naszymi narzędziami.
📈 Artykuł był gotowy, zanim Przemek usiadł do komputera.
📬 Po jego publikacji dostał wiadomość:
„Czytam Was od dawna, ale ten tekst mnie przekonał – pogadajmy o współpracy.”
System, który działa – krok po kroku
To nie magia. To proces. Spójrz, jak można tworzyć treści zgodne z E-E-A-T, bez udziału copywritera „z zewnątrz”:
| Krok | Co robimy | Co robisz Ty |
|---|---|---|
| 1. Research | Analiza fraz, konkurencji, intencji użytkownika | Nic. |
| 2. Pytania | Wysyłamy listę dopasowanych pytań | Mówisz – nagrywasz głos (np. na Messengerze) |
| 3. Transkrypcja + selekcja | Wyciągamy najważniejsze rzeczy z Twojej wypowiedzi | Nic. |
| 4. Tworzenie tekstu | Pisanie, formatowanie, optymalizacja SEO, styl, struktura | Opcjonalnie: akceptacja |
| 5. Publikacja + pomiar | Wstawiamy tekst, raportujemy wyniki | Odbierasz leady |
To jest oszczędność czasu. Ale to także zwiększenie jakości treści – bo są:
- zakorzenione w Twoim realnym doświadczeniu (Experience),
- pokazujące ekspercką wiedzę (Expertise),
- podpisane, autentyczne, osadzone w Twojej marce (Authoritativeness, Trustworthiness).
Nie masz pomysłów na tematy? Zrobimy to za Ciebie.
Najlepsze treści powstają nie „na zamówienie”, tylko z realnych problemów klientów. Dlatego zaczynamy zawsze od researchu:
- Analizujemy fora, LinkedIn, pytania na spotkaniach.
- Tworzymy bazę tematów zgodną z intencją wyszukiwań i strategią SEO.
- Podsyłamy gotowe pytania – tak, jakby zadawał je Twój potencjalny klient.
Ty po prostu… odpowiadasz głosem.
I właśnie wtedy zaczyna działać magia E-E-A-T:
- Google widzi, że to treść od prawdziwego specjalisty.
- Klient czuje, że ktoś rozumie jego problem, a nie tylko kopiuje z ChatGPT.
- A Ty masz spokój – bo nie musisz pisać, żeby być obecny.
Dlaczego personalizacja i styl Twojej marki to fundament E-E-A-T?
Masz wiedzę, masz doświadczenie, masz nawet ekspercki temat. Ale jeśli Twój artykuł brzmi jakby pisał go ktoś z zewnątrz, Google (i klienci) od razu to wyczują.
Właśnie dlatego styl komunikacji, język marki i autentyczność wypowiedzi są dziś nie mniej ważne niż nagłówki czy słowa kluczowe.
W E-E-A-T chodzi nie tylko o to, co piszesz. Chodzi o to, kto i jak to mówi.
Case study: Kasia – „To niby mój blog, ale ja w tych tekstach siebie nie widzę”
Kasia prowadziła firmę szkoleniową. Miała wiedzę, rozpoznawalność, świetny kontakt z klientami na żywo. Ale jej blog… był martwy.
Dlaczego?
❌ Copywriter pisał dobrze, ale „szablonowo”.
❌ Treści były grzeczne, poukładane – ale nijakie.
❌ Brakowało tam głosu Kasi – jej energii, konkretów, zwrotów, które mówiła na sali szkoleniowej.
„To niby mój blog, ale ja w tych tekstach siebie nie widzę” – powiedziała wprost.
Zaproponowaliśmy coś innego:
🎙️ Kasia zaczęła nagrywać voice memo – autentyczne wypowiedzi, prosto z głowy.
📚 My przekształciliśmy to w tekst, który:
- odpowiadał na pytania klientów,
- zachowywał jej styl – metafory, przykłady, rytm,
- był zoptymalizowany pod E-E-A-T: podpisany, źródłowy, pełen doświadczenia.
Efekt?
📈 Wzrost zaangażowania na blogu o 65%.
📨 Więcej zapytań z formularza kontaktowego.
🗣️ Klienci zaczęli cytować fragmenty tekstów – bo „brzmiały jak Kasia”.
Co to znaczy: „styl Twojej marki” w kontekście E-E-A-T?
To nie chodzi o kolory i logo. Chodzi o:
- Ton głosu – jesteś bezpośredni? mentorski? techniczny? żartobliwy?
- Język – używasz branżowych skrótów czy mówisz prosto?
- Metafory i przykłady – czy Twoje treści pokazują, że rozumiesz świat klienta?
- Rytm i forma – krótkie akapity? storytelling? wypunktowania?
Google analizuje, czy treść jest:
✅ napisana przez osobę,
✅ która rozumie temat,
✅ mówi do konkretnego odbiorcy,
✅ w autentyczny sposób.
Wszystko, co brzmi jak masowo przepisane, pozbawione indywidualnego tonu – zostaje ocenione niżej.
Personalizacja to nie „ładne dodatki” – to klucz do skuteczności
Wiesz, co jest lepsze niż poprawny artykuł?
Tekst, który brzmi tak, jak Ty mówisz do klienta.
Dlatego w naszym procesie:
- analizujemy styl Twojej wypowiedzi (tempo, emocje, metafory),
- uczymy się Twojej marki z notatek, prezentacji, nagrań, rozmów,
- tworzymy content, który brzmi jak Ty, a jednocześnie przekonuje, pozycjonuje i konwertuje.
I właśnie to oznacza „autorytet” w oczach Google.
Nie anonimowy „ekspert” – tylko żywy człowiek z konkretnym głosem i nazwiskiem.
E-E-A-T a content marketing w B2B – jak mierzyć efekty?
Tworzysz treści. Publikujesz je regularnie. Dbasz o ekspercki ton, źródła, styl, podpis autora.
Ale wciąż zadajesz sobie pytanie:
„Czy to działa?”
Dobre pytanie. Bo E-E-A-T to nie tylko sposób pisania – to strategia, która powinna przynosić konkretne efekty biznesowe. A skoro o efektach mowa – trzeba je umieć zmierzyć.

Co możesz (i powinieneś) mierzyć?
Oto najważniejsze wskaźniki skuteczności treści E-E-A-T w kontekście B2B:
| Metrika | Co oznacza? | Co mówi o E-E-A-T? |
|---|---|---|
| Czas na stronie | Jak długo użytkownik czyta Twój tekst? | Im dłużej, tym większa wartość i zaangażowanie. |
| Scroll depth | Jak daleko użytkownik zszedł w treści? | Pokazuje, czy dotrwał do CTA lub kluczowych punktów. |
| Współczynnik odrzuceń (Bounce Rate) | Czy wyszedł od razu po wejściu? | Niska wartość = wysoka trafność treści. |
| CTR z wyników organicznych | Jak często klikają w Twój wynik w Google? | Wyższy CTR oznacza atrakcyjny tytuł i opis – elementy E-E-A-T. |
| Liczba zapytań po przeczytaniu | Czy content generuje kontakt z leadem? | Dowód na to, że treść przekonuje i aktywuje. |
| Liczba powrotów na stronę | Czy użytkownik wraca po więcej? | Dobra treść = początek długiej relacji. |
Case study: Marek – 15 minut audio = 2 miesiące contentu + konkretne wyniki
Marek prowadzi agencję doradczą dla przemysłu. Ekspert. Mówca. Strateg. Ale pisać – nie lubił.
Dlatego stworzyliśmy system, w którym:
- nagrał 15 minut wypowiedzi (jadąc autem),
- my stworzyliśmy 3 artykuły, 4 posty, lead magnet i dwa maile do bazy.
Po 2 miesiącach:
✅ średni czas na stronie wzrósł z 42 sekund do 2:17,
✅ bounce rate spadł z 81% do 49%,
✅ pojawiły się 3 leady z formularza kontaktowego z dopiskiem „czytałem artykuł o [konkret]”.
I to jest moment, w którym treść przestaje być kosztem, a zaczyna być kanałem sprzedaży.
Jak wdrożyć mierzalność w E-E-A-T? (checklista)
✅ Ustaw Google Analytics 4 i śledzenie zdarzeń (scroll, kliknięcia w CTA).
✅ W artykułach stosuj mierzalne CTA: „Pobierz”, „Umów się”, „Zobacz przykład”.
✅ Używaj UTM w linkach z LinkedIna i newslettera.
✅ Raportuj co miesiąc: nie tylko ruch, ale zaangażowanie (czas, głębokość, zachowanie).
✅ Przypisz leady do treści – zapytaj klienta „skąd Pan nas zna?”, dodaj pytanie w formularzu.
✅ Testuj formaty – teksty, checklisty, Q&A – i porównuj skuteczność.
Pamiętaj: Content bez analizy to content „na oko”
E-E-A-T to zaufanie. A zaufanie buduje się przez konsekwencję i mierzalność.
Zbyt wiele firm publikuje, ale nie wie:
- co działa,
- co tylko „ładnie wygląda”,
- a co można by poprawić.
U nas każdy tekst ma jasny cel: nie tylko „być obecnym”, ale przynieść konkretny efekt – lead, rozmowę, decyzję.
Co zrobić, żeby Twoje treści stały się bardziej „E-E-A-T”?
Nie musisz tworzyć od nowa całego bloga. Nie musisz inwestować tysięcy złotych w redesign strony.
Czasem wystarczy kilka świadomych kroków, żeby Twój content nagle zyskał na autorytecie, jakości i widoczności.
Bo E-E-A-T Google to nie magia.
To system myślenia i działania, który możesz wdrożyć już dziś – bez zmieniania wszystkiego.
Krok 1: Pokaż, kto naprawdę stoi za treścią
Anonimowy tekst = niska wiarygodność.
Google chce wiedzieć, kto pisze, jakie ma kompetencje i dlaczego mu ufać.
✅ Dodaj nazwisko autora, jego zdjęcie, funkcję i krótkie bio.
✅ Umieść sekcję „O autorze” pod każdym artykułem.
✅ Linkuj do strony „O nas”, gdzie pokazujesz zespół i specjalizacje.
✅ Pokaż „ludzką stronę wiedzy” – np. cytat, wideo, wypowiedź z webinaru.
Krok 2: Osadź tekst w faktach i źródłach
W artykule powinny być linki do zewnętrznych, autorytatywnych źródeł – np. statystyki branżowe, raporty, wypowiedzi ekspertów.
✅ Linkuj do źródeł takich jak:
- Google (np. dokumentacja E-E-A-T),
- Search Engine Journal,
- raporty Gartnera, Deloitte, PWC.
✅ Używaj danych: „83% decyzji zakupowych zapada bez kontaktu z handlowcem.”
✅ Cytuj konkrety z rynku – nie tylko ogólniki.
Krok 3: Dodaj doświadczenie – prawdziwe przykłady, nie ogólniki
Największy błąd? Pisanie o czymś „w teorii”.
Google (i użytkownicy) chcą wiedzieć, że masz realne doświadczenie z tematem.
✅ Wpleć mini case study (nawet jeśli bez nazwy klienta).
✅ Dodaj fragmenty rozmów, voice memo, insighty z realnych sytuacji.
✅ Pokaż, że nie tylko czytasz o branży, ale działasz w niej na co dzień.
Krok 4: Dopasuj język do grupy docelowej
Treść ekspercka ≠ trudna.
W E-E-A-T chodzi nie o to, żeby brzmieć mądrze – tylko być zrozumiałym.
✅ Unikaj żargonu (chyba że piszesz do specjalistów).
✅ Zamiast „inwestycja w długoterminową strategię konwersji”, napisz „zysk, który nie kończy się po kliknięciu”.
✅ Stosuj metafory, pytania, storytelling – ludzie czytają ludzi.
Krok 5: Dostosuj format – UX też buduje E-E-A-T
Nie zapominaj, że czytelność treści też wpływa na jej jakość i zaufanie.
Bo nawet najlepszy tekst „w ścianie tekstu”… nie działa.
✅ Krótkie akapity (3–4 linijki).
✅ Wypunktowania i śródtytuły co 200–300 słów.
✅ Cytaty, grafiki, tabelki, checklisty.
✅ Widoczne CTA, logiczny flow, podpis autora.
Mini checklista E-E-A-T – wdrażasz od zaraz
- Czy tekst ma jasno podpisanego autora z bio?
- Czy podajesz źródła danych?
- Czy opowiadasz o realnych przykładach / doświadczeniach?
- Czy język pasuje do Twojej grupy docelowej?
- Czy treść jest zorganizowana i łatwa w czytaniu?
- Czy CTA jest dopasowane do etapu ścieżki zakupowej
- Czy tekst odpowiada na realne pytanie klienta?
Jeśli masz co najmniej 5/7 – jesteś na dobrej drodze.
Jeśli mniej – zacznij od jednej rzeczy. Nawet dodanie „bio autora” może dać efekt.
Story: e-commerce, który generował content „na szybko i tanio”
Właściciel sklepu online chciał oszukać system.
Zatrudnił AI, które „waliło” 3 teksty dziennie. Brzmiały poprawnie. Były optymalizowane. Były… martwe.
📉 Google zaczął obniżać jego pozycje.
📉 Klienci mówili, że „brzmi to sztucznie”.
📉 Współczynnik odrzuceń wzrósł o 51%.
Dlaczego? Bo E-E-A-T nie da się sfingować.
Nie chodzi o ilość – tylko o jakość, autentyczność i kontekst.
Kiedy przestawił się na nagrywanie audio, a my przekształcaliśmy to w artykuły – sytuacja się odwróciła.
📈 2 miesiące później odzyskał top 10 w Google,
📨 a jeden z klientów napisał: „czytałem tekst o problemach z integracją API – dokładnie to mamy, możemy porozmawiać?”
E-E-A-T Google to nie jednorazowy wysiłek – to system
Wielu właścicieli firm, z którymi rozmawiamy, chce „zrobić content” raz na kwartał i mieć to z głowy.
Albo zlecić kilka tekstów „na próbę”.
Tylko że… zaufanie nie buduje się pojedynczym wpisem. Ani u ludzi, ani u Google.
E-E-A-T Google to system. To sposób myślenia o Twojej obecności online.
Nie jako „kampanii”, ale jako cyklicznej obecności, widoczności i autorytetu.

Dlaczego „content raz na jakiś czas” nie działa?
To jakbyś raz na miesiąc przypomniał klientowi, że istniejesz – i oczekiwał zaufania.
A przecież:
📌 83% procesu zakupowego dzieje się zanim klient się z Tobą skontaktuje,
📌 11 osób bierze udział w jednej decyzji zakupowej w B2B,
📌 Klienci konsumują 4–5 treści, zanim powiedzą „dzień dobry”.
Jeśli publikujesz tylko „gdy masz czas” – to znaczy, że jesteś obecny wtedy, gdy Ci wygodnie.
A nie wtedy, gdy klient Cię potrzebuje.
System = rytm, nie chaos
Dobre treści to te, które:
✅ pojawiają się regularnie (np. co tydzień lub dwa),
✅ mają spójny ton i strategię,
✅ są rozpisane z wyprzedzeniem,
✅ mierzą efekty i je poprawiają.
Przykład?
Z jednym z naszych klientów – firmą technologiczną – działamy tak:
🗓️ Miesiąc 0 – Research fraz, problemów klientów, tematyka.
🎙️ Co 2 tygodnie – Klient nagrywa voice memo (10–15 minut).
✍️ Co tydzień – publikujemy nową treść (artykuł, post, newsletter).
📊 Co miesiąc – raport z wynikami + dostosowanie strategii.
Efekty?
📈 3x więcej wejść z wyszukiwarki,
📨 więcej kontaktów z działu handlowego,
🤝 i komentarze typu: „czytałem Was kilka razy – widać, że znacie się na rzeczy”.
Dlaczego Google premiuje systematyczność?
Bo systematyczność = zaufanie.
Z punktu widzenia algorytmu:
- regularna publikacja = aktywna, wiarygodna strona,
- spójność tematów = eksperckość w danej niszy,
- powracający użytkownicy = treść, która rozwiązuje problemy.
Google to widzi. I klienci też.
Chcesz działać strategicznie? Oto jak zbudować własny system:
| Etap | Co zrobić | Jak wdrożyć |
|---|---|---|
| 1. Strategia | Zidentyfikuj, kto jest Twoim klientem i czego szuka | Research fraz, audyt obecnych treści |
| 2. Planowanie | Ustal rytm i formaty (np. 2 artykuły/miesiąc + 4 posty) | Kalendarz treści na 3 miesiące |
| 3. Tworzenie | Bazuj na wiedzy – nie wymyślaj, tylko nagrywaj | Voice memo, transkrypcja, redakcja |
| 4. Optymalizacja | SEO, CTA, UX – wszystko ma znaczenie | Słowa kluczowe + UX contentowy |
| 5. Pomiar | Śledź, co działa, co wymaga poprawy | Google Analytics, heatmapy, leady |
| 6. Dostosowanie | Co miesiąc weryfikuj i zmieniaj | Raport + korekta strategii |
To inwestycja – ale o długofalowym zwrocie
Nie robimy contentu na „jeden strzał”.
Budujemy widoczność, reputację i przewagę, która działa przez miesiące – nie przez dzień.
Bo:
📌 content to nie broszura,
📌 to cyfrowy handlowiec, który pracuje 24/7,
📌 i robi robotę… zanim Ty w ogóle zdążysz zadzwonić.
FAQ – najczęściej zadawane pytania o E-E-A-T Google
1. Czym różni się E-A-T od E-E-A-T?
Google w grudniu 2022 roku rozszerzyło pierwotny model E-A-T (Expertise, Authoritativeness, Trustworthiness) o literę „E” – Experience (doświadczenie).
Oznacza to, że teraz treści są oceniane również pod kątem osobistego doświadczenia autora z danym tematem.
Nie wystarczy wiedzieć – trzeba to „przeżyć”.
2. Czy E-E-A-T dotyczy tylko branż medycznych i finansowych (YMYL)?
Nie.
Chociaż E-E-A-T jest szczególnie ważne w branżach YMYL (Your Money or Your Life), algorytmy Google stosują te same zasady także w B2B, e-commerce, marketingu, technologii czy edukacji.
Jeśli Twoje treści mają wpływ na decyzje zakupowe, wizerunek lub bezpieczeństwo użytkownika – E-E-A-T ma zastosowanie.
3. Jak często powinienem publikować, by budować E-E-A-T?
Minimum? Raz na 2 tygodnie. Optymalnie – raz w tygodniu.
Kluczowe jest nie tylko tempo, ale spójność i jakość:
- ten sam styl,
- ten sam autor,
- zgodność z potrzebami klientów,
- publikacja w miejscach, gdzie faktycznie ich spotykasz (Google, LinkedIn, newsletter).
4. Czy mogę używać AI do pisania treści zgodnych z E-E-A-T?
Tak – jeśli AI to tylko narzędzie wspierające, a nie główny autor.
Google jasno podkreśla, że liczy się wartość treści, a nie jej źródło.
Dlatego najlepiej działa model hybrydowy:
🎤 Ty mówisz (doświadczenie),
✍️ my tworzymy treść (ekspertyza + struktura),
🧠 AI wspiera w analizie, SEO, stylu, ale nie zastępuje Ciebie.
5. Jakie elementy techniczne wspierają E-E-A-T w treści?
- Schema.org – oznaczenie autora, typu treści, firmy, recenzji.
- Certyfikat SSL (https), polityka prywatności, kontakt.
- Podpisany autor z bio, datą publikacji i aktualizacji.
- Źródła danych z zewnętrznych portali eksperckich.
- Łatwość nawigacji – UX wpływa na odbiór wiarygodności.

Kim jesteśmy?
Twoja ekspertyza zasługuje na większą widoczność.
Jako agencja specjalizująca się w AEO i LLMO łączymy SEO, AI i storytelling, by zamienić ją w treści, które nie tylko widać w Google, ale które stają się odpowiedziami i są cytowane przez modele AI.
Pracujemy na danych, piszemy w metodologii TAYA, dopasowujemy komunikację do stylów DISC i dbamy o reputację marki w ekosystemach wyszukiwania i AI.
Efekt? Ruch, zaufanie i leady — regularnie, przewidywalnie, bez marketingowej waty.
Jakie problemy rozwiązujemy?
- Mały lub nieadekwatny ruch → audyt widoczności SEO + AEO, content oparty na intencjach i szybkie „quick wins”.
- Brak sprzedaży doradczej → struktury decyzyjne, case studies i storytelling ekspercki (TAYA), który prowadzi klienta do decyzji.
- Słabe opisy produktów → unikalne, konwertujące opisy + widoczność w Google i odpowiedziach AI (AEO + LLMO).
- Treści niezrozumiałe dla klientów → język dopasowany do stylów DISC i Analizy Transakcyjnej, klarowny UX copy i czytelna struktura odpowiedzi.
Zakończenie
Tworzysz content? Świetnie.
Ale jeśli Twoje treści nie budują zaufania, nie brzmią jak Ty i nie rozwiązują realnych problemów klientów – to nie content. To wypełniacz.
E-E-A-T to nie buzzword.
To nowy standard jakości.
Standard, który może zdecydować o tym, czy Twoja firma będzie:
✅ widoczna w Google,
✅ traktowana jako ekspert,
✅ wybierana przez klientów – zanim jeszcze się do Ciebie odezwą.
I nie – nie musisz pisać tego sam.
Masz wiedzę, masz oświadczenie. Więc masz coś do powiedzenia.
My zajmiemy się resztą.
🎙️ Powiedz to raz.
✍️ My zrobimy z tego treść, która buduje Twoją markę i sprzedaje.
👉 Chcesz zobaczyć, jak mógłby wyglądać Twój pierwszy artykuł?
Skontaktuj się z nami – kliknij tutaj, aby umówić bezpłatną konsultację.

Kim jestem?
Nazywam się Julia Saweczko i od ponad trzech lat zajmuję się copywritingiem, który realnie wspiera biznes.
Tworzę treści, które nie tylko dobrze brzmią, ale przede wszystkim skutecznie realizują cele: przyciągają uwagę, budują zaufanie i wspierają sprzedaż.
Mam doświadczenie w pracy z firmami z różnych branż. Na co dzień tworzę artykuły blogowe oparte na researchu i dopasowane do SEO oraz treści na strony internetowe.
Tworzę treści, które wspierają profesjonalny wizerunek i wzmacniają zaufanie odbiorców.
Mój Linkedin: https://www.linkedin.com/in/juliasaweczko
Kontakt e-mail: julia@sukcesstudio.pl


Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.