TL;DR – marketing stomatologiczny
- Najważniejsza rzecz: Skupienie się na content marketingu i SEO zamiast reklam płatnych pozwala zdobywać pacjentów trwale i bez kosztów Ads.
- Konkret + liczba: Po ~24 miesiącach ~3640 wejść miesięcznie, 484 frazy w TOP 10 Google i 669 fraz w wynikach AI – bez wydatków na reklamy.
- Dla kogo i dlaczego: Dla gabinetów stomatologicznych, które chcą być widoczne w Google i AI, budować zaufanie pacjentów lokalnych i zmniejszyć koszty pozyskania pacjenta.
- Efekt po wdrożeniu: Stabilny, rosnący ruch organiczny, lepsza widoczność w wyszukiwarkach, przewidywalne pozyskiwanie pacjentów i mniejsza zależność od wydatków reklamowych.
- Aktualizacja: 05.01.2026. Zacznij teraz.
Marketing stomatologiczny w wielu gabinetach wygląda dziś podobnie:
kampanie Google Ads, Facebook, comiesięczny budżet i wyniki, które są… ściśle zależne od przelewu. Gdy reklamy są aktywne – pacjenci się pojawiają. Gdy budżet się kończy – widoczność i zapytania znikają.
To nie jest błąd w reklamach.
To ograniczenie samego modelu.
Dlatego coraz więcej świadomych właścicieli gabinetów zadaje sobie dziś inne pytanie:
czy marketing stomatologiczny może działać stabilnie, przewidywalnie i bez stałych kosztów reklamowych?
Ten artykuł jest odpowiedzią opartą nie na opiniach, lecz na twardych danych.
Przedstawiamy realne case study gabinetu stomatologicznego z Lublina, który:
- działał w internecie od lat, ale bez widocznych efektów,
- nie korzystał z reklam płatnych,
- postawił wyłącznie na nową stronę i strategię treści,
- w ciągu niespełna dwóch lat zbudował silną widoczność w Google i wyszukiwaniach AI.
Nie są to wnioski z konferencji ani teorie z zagranicznych podcastów.
To konkretny projekt, w którym:
- wszystkie liczby można policzyć,
- wszystkie decyzje da się uzasadnić,
- a efekty porównać bezpośrednio z kosztami reklamy.
W dalszej części pokażemy:
- jak krok po kroku wyglądała zmiana podejścia do marketingu stomatologicznego,
- jakie wyniki osiągnięto bez wydawania pieniędzy na Ads,
- dlaczego Google i systemy AI coraz lepiej „rozpoznają” takie gabinety,
- oraz dlaczego dziś warto myśleć o marketingu szerzej niż tylko przez pryzmat reklam – łącząc stronę, treści i markę ekspercką.
Bez marketingowego bełkotu.
Bez obietnic bez pokrycia.
Z jasnym celem: pokazać, co naprawdę działa.
Czym naprawdę jest marketing stomatologiczny (a czym na pewno nie jest)
Marketing stomatologiczny to nie jest:
- baner „Stomatologia ogólna – Lublin”,
- reklama, która znika, gdy kończy się budżet,
- ani strona pisana „pod lekarzy”, a nie pod pacjentów.
Marketing stomatologiczny to proces, w którym:
- pacjent ma problem,
- wpisuje pytanie w Google (albo w AI),
- trafia na treść, która tłumaczy, uspokaja i buduje zaufanie,
- i dopiero wtedy dzwoni.
Proste? Tak.
Robione dobrze? Rzadko.
Dlaczego „ładna strona” to za mało
Wiele gabinetów ma:
- estetyczną stronę,
- aktualne zdjęcia,
- poprawne opisy usług.
A mimo to ruch jest niski.
Dlaczego?
Bo pacjent nie szuka “leczenia zachowawczego”.
Pacjent szuka:
- „czy plomba boli”,
- „ile trzyma się plomba”,
- „co zrobić gdy boli ząb po leczeniu”.
Marketing stomatologiczny zaczyna działać dopiero wtedy, gdy:
- piszesz językiem pacjenta,
- odpowiadasz na realne pytania,
- i robisz to systematycznie.
„Jeśli nie potrafisz czegoś wyjaśnić prosto, to znaczy, że sam nie rozumiesz tego wystarczająco dobrze.”
Albert Einstein
(czyli: piszmy tak, żeby zrozumiała to babcia, sąsiad i Google 😄)
Marketing stomatologiczny w praktyce: case study z Lublina
Pod koniec 2023 roku trafił do nas projekt lubelskiego gabinetu stomatologicznego Denteamed.
Sytuacja wyjściowa?
- ✅ strona istniała ponad 10 lat,
- ❌ ruch był niski,
- ❌ brak widocznych efektów SEO,
- ❌ strona nie odpowiadała na pytania pacjentów.
Krótko mówiąc:
„Jesteśmy w internecie, ale pacjenci jakoś do nas nie trafiają”.
Decyzja strategiczna: nowa strona i nowa domena
Zamiast „reanimować” starą witrynę, zaproponowaliśmy:
- nową stronę internetową,
- uruchomioną pod adresem lublinstomatolog.pl.
Dlaczego?
Bo to dokładnie taką frazę wpisują ludzie. Dodatkowo nazwa jest wpadająca w ucho, oraz podyktowana przez telefon – łatwo zapisać.
Nie „centrum stomatologii estetycznej premium”,
tylko:
➡ Lublin stomatolog.
Marketing stomatologiczny bardzo lubi… prostotę.
Content zamiast reklamy
Od samego początku postawiliśmy na:
- artykuły odpowiadające na pytania pacjentów,
- analizę realnych zapytań w narzędziach SEO,
- uproszczony język,
- tłumaczenie pojęć medycznych „na ludzki”.
Pisaliśmy dla pacjentów, a nie dla kolegów po fachu.
Efekt?

Dane – bez marketingowego pudru
Start strony: styczeń 2024
- ruch: niski (nowa domena),
- brak widocznych pozycji.
Styczeń 2025 (po 12 miesiącach):
- ✅ 575 wejść miesięcznie,
- ✅ 55 słów kluczowych w TOP 10 Google.
Koniec 2025 (po prawie 24 miesiącach):
- ✅ 3640 wejść miesięcznie,
- ✅ 484 słowa kluczowe w TOP 10 Google (SEO),
- ✅ 669 fraz w TOP 10 wyników wyszukiwania AI.
Przykład?
- na frazę „plomba” strona pojawia się
na 3. pozycji w odpowiedziach AI.
I teraz najważniejsze:
👉 zero wydatków na reklamy
👉 100% ruchu z contentu – treści w postaci artykułów blogowych które pisaliśmy zgodnie z SEO i wymogami AI

Marketing stomatologiczny vs reklama płatna – twarde liczby bez znieczulenia
W tym miejscu marketing stomatologiczny przestaje być „ładną opowieścią”, a zaczyna być matematyką. A matematyka – w przeciwieństwie do algorytmów reklamowych – nie zmienia zdania co miesiąc.
Przyjrzyjmy się realnym kosztom pozyskania pacjenta w Lublinie.
Założenia (realne, a nie „z prezentacji sprzedażowej”)
- konwersja strona → pacjent: ok. 3%
- aby zdobyć 1000 pacjentów rocznie, potrzeba ok. 33 000 wejść
- średni koszt kliknięcia (mix Google Ads + Meta Ads): ~5 zł
Co to oznacza w praktyce?
- 165 000 zł rocznie na reklamy
- ~13–15 tys. zł miesięcznie
- koszt jednego pacjenta: ~165 zł
I teraz ważne zdanie:
Gdy przestajesz płacić za reklamy – ruch znika.
Gdy inwestujesz w content – ruch rośnie.

TABELA PORÓWNAWCZA: marketing stomatologiczny – content vs reklama
| Element | Content + SEO | Reklama płatna (Ads) |
|---|---|---|
| Koszt startowy | Wyższy (strategia + treści) | Niski |
| Koszt miesięczny | Stały / malejący | Stały / rosnący |
| Efekt długoterminowy | ✅ kumulacja | ❌ brak |
| Widoczność po zakończeniu działań | ✅ zostaje | ❌ znika |
| Zaufanie pacjenta | ✅ wysokie | ⚠️ średnie |
| Ryzyko algorytmów | ✅ niskie | ⚠️ wysokie |
„The best marketing doesn’t feel like marketing.”
Seth Godin
(Najlepszy marketing nie wygląda jak marketing – wygląda jak pomoc.)
I dokładnie tak działa dobrze zaplanowany marketing stomatologiczny oparty o treści.

Dlaczego Google i AI „ufają” takim stronom? EEAT w prostych słowach
Google i systemy AI (np. ChatGPT, Gemini, Claude) mają dziś bardzo trudne zadanie:
muszą odróżnić prawdziwego eksperta od tekstu wygenerowanego masowo przez AI.
I tu wchodzi cały na biało mechanizm EEAT.
EEAT – co to właściwie znaczy?
Bez encyklopedii i doktoratu:
- Experience (Doświadczenie) – czy autor pokazuje, że „był w tym temacie”
- Expertise (Ekspertyza) – czy zna temat i potrafi go wyjaśnić
- Authoritativeness (Autorytet) – czy inni mu ufają
- Trustworthiness (Wiarygodność) – czy treści są spójne i prawdziwe
Marketing stomatologiczny, który:
- opisuje realne przypadki,
- odpowiada na pytania pacjentów,
- używa prostego języka,
- jest spójny na stronie i w innych kanałach,
✅ zbiera punkty EEAT
✅ jest preferowany przez Google i AI

Strona + LinkedIn = sygnał, że ekspert istnieje naprawdę
W 2025 roku sama strona internetowa to już za mało, aby w pełni udowodnić ekspertyzę. Z drugiej strony – sam LinkedIn również nie wystarcza. Najsilniejszy efekt daje połączenie obu tych kanałów, bo razem tworzą spójny i wiarygodny obraz realnej osoby.
Dlaczego to takie ważne?
Ponieważ wyszukiwarki i systemy sztucznej inteligencji mają dziś jedno kluczowe zadanie:
odróżnić prawdziwego eksperta od treści masowo generowanych przez AI.
Jak algorytmy „czytają” eksperta?
Algorytmy Google oraz systemy oparte na dużych modelach językowych (LLM), takie jak:
- ChatGPT (OpenAI),
- Gemini (Google),
- Claude (Anthropic),
- LLaMA (Meta),
nie oceniają eksperta na podstawie jednego źródła. One krzyżowo sprawdzają informacje.
W uproszczeniu:
„Czy ta osoba istnieje w więcej niż jednym miejscu?
Czy to, co mówi, jest spójne?
Czy widać realną aktywność, ciągłość i doświadczenie?”
I tu właśnie pojawia się synergia strony internetowej i LinkedIna.
Najświeższe dane uzyskane w raporcie analityka
Poniższe dane pokazują, jak w ciągu trzech ostatnich miesięcy systematyczne działania marketingowe przełożyły się na realny wzrost ruchu na stronie gabinetu stomatologicznego.

We wrześniu 2025 r. strona przyciągnęła 1,3 tys. użytkowników i wygenerowała 9,1 tys. aktywności oraz 862 sesje z zaangażowaniem – to był punkt wyjścia kampanii. Już miesiąc później, w październiku, liczba użytkowników wzrosła do 1,8 tys., a aktywności do 12 tys., co oznacza skok odpowiednio o ok. 38% i 32% względem września. Równolegle zwiększyła się liczba sesji z zaangażowaniem (1,1 tys.), czyli wizyt, podczas których pacjenci realnie korzystali z treści: czytali artykuły, przeglądali ofertę zabiegów, sprawdzali cennik czy kontakt.

Listopad przyniósł dalsze wzmocnienie trendu. Strona zanotowała już 2,4 tys. użytkowników (wzrost o ok. 33%względem października i o ponad 84% względem września) oraz 16 tys. aktywności. Co ważne, razem z ilością rośnie również jakość ruchu – liczba sesji z zaangażowaniem zwiększyła się do 1,4 tys., czyli o ponad 62% w porównaniu z początkiem analizowanego okresu. Oznacza to, że nie tylko ściągamy więcej osób na stronę, ale przede wszystkim lepiej odpowiadamy na ich potrzeby: pacjenci spędzają na stronie więcej czasu, przechodzą między podstronami i częściej docierają do kluczowych punktów kontaktu (formularz, numer telefonu, rejestracja online).

Co z tego wynika dla gabinetu?
- w trzy miesiące niemal podwojono liczbę użytkowników odwiedzających stronę,
- rośnie udział nowych użytkowników, co świadczy o docieraniu do świeżych grup potencjalnych pacjentów,
- zwiększa się liczba sesji z zaangażowaniem, więc ruch nie jest „przypadkowy” – pacjenci realnie interesują się ofertą gabinetu,
- konsekwentne działania (treści, SEO, komunikacja) budują stabilny, rosnący strumień pacjentów, niezależny od krótkotrwałych „zrywów” reklamowych.
Taki trend to bardzo dobry punkt wyjścia do dalszej rozbudowy widoczności gabinetu, skalowania treści edukacyjnych i przekuwania ruchu na stronie w większą liczbę umówionych wizyt.
Rola strony internetowej – fundament wiarygodności
Strona www to:
- kontrolowane źródło wiedzy (Ty decydujesz, co i jak pokazujesz),
- miejsce na długie, eksperckie treści,
- dowód ciągłości działań (archiwum artykułów, aktualizacje, historia).
Dla algorytmów oznacza to:
„Ten ekspert ma własną przestrzeń, regularnie publikuje i rozwija temat.”
To bardzo mocny sygnał w kontekście EEAT (Experience, Expertise, Authoritativeness, Trustworthiness).
Rola LinkedIna – dowód, że za treścią stoi człowiek
LinkedIn pełni zupełnie inną, ale równie ważną funkcję:
- pokazuje aktywność w czasie rzeczywistym,
- ujawnia relacje z innymi ludźmi i ekspertami,
- potwierdza doświadczenie zawodowe i kontekst rynkowy.
Dla algorytmów to sygnał:
„Za tą wiedzą stoi realna osoba, która komunikuje się z innymi, reaguje, komentuje i jest częścią środowiska.”
To właśnie ten element sprawia, że systemy AI dużo łatwiej uznają eksperta za autentycznego, a nie wirtualnego.
Co się dzieje, gdy oba kanały są spójne?
Gdy:
- strona i LinkedIn mówią tym samym językiem,
- opisują te same kompetencje,
- używają podobnego stylu i narracji,
powstaje silny sygnał wiarygodności, który:
- zwiększa zaufanie użytkowników,
- wspiera ocenę eksperta przez Google,
- ułatwia pozytywną weryfikację w odpowiedziach AI.
Ważne doprecyzowanie (uczciwie)
W opisywanym case study LinkedIn nie był wykorzystywany – obecnie przygotowujemy się do wdrożenia profili aby wzmocnić treści eksercko
Cały wzrost został wypracowany wyłącznie dzięki stronie internetowej i treściom SEO.
I to jest bardzo mocna informacja.
Bo oznacza jedno:
dodanie dziś dobrze prowadzonego LinkedIna mogłoby ten efekt jeszcze wzmocnić, zwiększając:
- rozpoznawalność lekarza,
- liczbę zapytań branded (po nazwisku, nazwie gabinetu),
- oraz sygnały zaufania dla Google i systemów AI.
Innymi słowy:
jeśli sama strona potrafi zrobić tak dużo,
to strona + LinkedIn tworzą pełnoprawną, nowoczesną architekturę ekspercką.
FAQ – najczęstsze pytania o marketing stomatologiczny
1. Czy marketing stomatologiczny działa lokalnie?
Tak – i właśnie lokalnie działa najlepiej. Pacjenci niemal zawsze szukają stomatologa „tu i teraz”, wpisując frazy zawierające miasto, dzielnicę lub bardzo konkretne pytanie („ile kosztuje plomba w Lublinie”, „czy leczenie kanałowe boli”).
Treści odpowiadające na takie zapytania są idealne pod SEO lokalne oraz pod wyszukiwania oparte na AI, które coraz częściej podają użytkownikowi gotową odpowiedź wraz z poleceniem konkretnego gabinetu.
Dobrze zaplanowany marketing stomatologiczny sprawia, że gabinet staje się lokalnym punktem odniesienia, a nie tylko jedną z wielu wizytówek.
2. Po jakim czasie widać efekty marketingu stomatologicznego?
Marketing stomatologiczny oparty na treściach to proces, a nie jednorazowa akcja. Pierwsze zauważalne efekty (wzrost widoczności, pojedyncze zapytania) pojawiają się zazwyczaj po 3–6 miesiącach.
Stabilne i przewidywalne wzrosty ruchu oraz liczby pacjentów są widoczne po 9–12 miesiącach, kiedy Google i systemy AI uznają stronę za wiarygodne źródło wiedzy.
To inwestycja, która wymaga cierpliwości, ale w przeciwieństwie do reklam – nie znika z dnia na dzień.
3. Czy da się pozyskiwać pacjentów bez reklam płatnych?
Tak – i opisany case z Lublina jest na to bardzo dobrym dowodem. Przez blisko dwa lata nie zostały wydane środki na reklamy, a ruch był budowany wyłącznie dzięki treściom odpowiadającym na pytania pacjentów.
Reklamy potrafią przyspieszyć efekt, ale same w sobie nie budują zaufania ani długoterminowej widoczności.
Content natomiast tworzy fundament, który pracuje niezależnie od budżetu reklamowego i pozwala z czasem obniżyć koszt pozyskania pacjenta.
4. Jakie treści najlepiej działają w marketingu stomatologicznym?
Najlepiej działają treści, które odpowiadają na prawdziwe obawy i wątpliwości pacjentów, a nie na język branżowy. Pacjenta interesuje ból, czas, koszt, bezpieczeństwo i efekt – a nie nazwa procedury.
Artykuły typu „czy to boli”, „ile to trwa”, „co jeśli…”, „jak się przygotować” generują zarówno ruch, jak i zaufanie.
Im prostszym językiem są napisane i im bardziej bazują na doświadczeniu lekarza, tym lepiej są oceniane przez Google i AI.
5. Czy AI może samodzielnie prowadzić marketing stomatologiczny?
AI jest bardzo dobrym narzędziem wspierającym, ale nie zastąpi strategii, doświadczenia i autentycznego głosu eksperta. Bez odpowiedniego planu AI tworzy treści, które są poprawne językowo, ale pozbawione kontekstu, emocji i zaufania.
Algorytmy coraz lepiej rozpoznają treści masowe i powtarzalne – i właśnie dlatego tak ważna jest spójność, doświadczenie i realne case’y.
Najlepsze efekty osiąga się wtedy, gdy AI wspiera eksperta, a nie go udaje.
Podsumowanie case study: marketing stomatologiczny jako realna inwestycja, nie koszt
Ten case jasno pokazuje, że marketing stomatologiczny oparty na treści nie jest ani eksperymentem, ani modą – jest mierzalną strategią biznesową.
W punkcie startowym mieliśmy:
- gabinet działający od lat,
- stronę internetową bez realnego ruchu,
- brak stabilnego dopływu nowych pacjentów z internetu.
Po niespełna dwóch latach konsekwentnej pracy nad:
- nową, logicznie zaprojektowaną stroną,
- treściami odpowiadającymi na realne pytania pacjentów,
- uproszczonym językiem i strukturą przyjazną ludziom oraz algorytmom,
efekt wygląda następująco:
- 3640 wejść miesięcznie z ruchu organicznego,
- 484 słowa kluczowe w TOP 10 Google,
- 669 fraz widocznych w wynikach wyszukiwania AI,
- zero wydatków na reklamę płatną.
To nie jest „oszczędność na marketingu”.
To zamiana kosztu stałego na aktywo, które:
- pracuje codziennie,
- buduje zaufanie pacjentów,
- i jest coraz lepiej oceniane przez Google oraz systemy AI.
Reklamy działają jak kran:
- odkręcasz – ruch jest,
- zakręcasz – wszystko znika.
Content w marketingu stomatologicznym działa jak studnia:
- wymaga pracy na początku,
- ale później daje dostęp do pacjentów bez ciągłego dosypywania budżetu.
Ten case pokazuje jeszcze jedną ważną rzecz:
nawet bez LinkedIna udało się zbudować silną widoczność i zaufanie.
Dodanie dziś dobrze prowadzonego profilu eksperckiego mogłoby ten efekt jeszcze wzmocnić, szczególnie w kontekście EEAT i wyszukiwań opartych na AI.
Wnioski praktyczne dla gabinetów stomatologicznych
Jeśli:
- chcesz uniezależnić się od ciągłego „płacenia za klik”,
- obniżyć realny koszt pozyskania pacjenta,
- budować długoterminową wiarygodność eksperta,
- i być widocznym nie tylko w Google, ale także w odpowiedziach AI,
to marketing stomatologiczny oparty na treściach jest właściwym kierunkiem.
Pierwsze, sensowne kroki to:
- audyt strony internetowej,
- analiza realnych pytań pacjentów (a nie języka branżowego),
- zaplanowanie strategii treści dopasowanej do lokalnego rynku.
Ten case nie obiecuje cudów.
On pokazuje, że systematyczna praca nad dobrym contentem po prostu się opłaca – pod warunkiem, że robisz ją dla ludzi, a nie wyłącznie „pod algorytm”.
(Chociaż… algorytmy bardzo to doceniają)
Data publikacji: 09.12.2025
Ostatnia aktualizacja: 09.12.2025

Kim jesteśmy?
Twoja ekspertyza zasługuje na większą widoczność.
Jako agencja specjalizująca się w AEO i LLMO łączymy SEO, AI i storytelling, by zamienić ją w treści, które nie tylko widać w Google, ale które stają się odpowiedziami i są cytowane przez modele AI.
Pracujemy na danych, piszemy w metodologii TAYA, dopasowujemy komunikację do stylów DISC i dbamy o reputację marki w ekosystemach wyszukiwania i AI.
Efekt? Ruch, zaufanie i leady — regularnie, przewidywalnie, bez marketingowej waty.
Jakie problemy rozwiązujemy?
- Mały lub nieadekwatny ruch → audyt widoczności SEO + AEO, content oparty na intencjach i szybkie „quick wins”.
- Brak sprzedaży doradczej → struktury decyzyjne, case studies i storytelling ekspercki (TAYA), który prowadzi klienta do decyzji.
- Słabe opisy produktów → unikalne, konwertujące opisy + widoczność w Google i odpowiedziach AI (AEO + LLMO).
- Treści niezrozumiałe dla klientów → język dopasowany do stylów DISC i Analizy Transakcyjnej, klarowny UX copy i czytelna struktura odpowiedzi.

Kim jestem?
Nazywam się Julia Saweczko i od ponad trzech lat zajmuję się copywritingiem, który realnie wspiera biznes.
Tworzę treści, które nie tylko dobrze brzmią, ale przede wszystkim skutecznie realizują cele: przyciągają uwagę, budują zaufanie i wspierają sprzedaż.
Mam doświadczenie w pracy z firmami z różnych branż. Na co dzień tworzę artykuły blogowe oparte na researchu i dopasowane do SEO oraz treści na strony internetowe.
Tworzę treści, które wspierają profesjonalny wizerunek i wzmacniają zaufanie odbiorców.
Mój Linkedin: https://www.linkedin.com/in/juliasaweczko
Kontakt e-mail: julia@sukcesstudio.pl


Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.