Jak rodzinny sklep z eko-kubkami z Gdańska stał się widoczny w Google, AI i w sercach klientów
Jaki był problem?
ZielonyKubek to mały, rodzinny sklep z Gdańska.
Mają kubki, termosy i najlepsze herbaty świata.
Ludzie, którzy ich znali, wracali.
Ale Internet… ich nie widział.
- W Google prawie żadnych wyników.
- W „Zakupach Google” – zero produktów.
- Blog z trzema starymi wpisami.
- Facebook – pełen zdjęć, ale zasięgi jak po herbacie z melisą.
- A opisy produktów?
„Kubek ceramiczny, biały, 300 ml.” – czyli język magazynu, nie człowieka.
Do tego Google nie rozumiał, co sprzedają, bo w sklepie brakowało tzw. metadanych – informacji, które opisują produkt (np. materiał, pojemność, marka, dostępność). Bez nich wyszukiwarka widzi stronę jak osoba, która patrzy przez mgłę.
I co gorsza – sztuczna inteligencja (AI) też nic o nich nie wiedziała.
Kiedy ktoś pytał ChatGPT:
„Jakie są polskie sklepy z ekologicznymi kubkami?”
– ZielonyKubek nie pojawiał się nigdzie,
bo AI po prostu nie miało z czego się o nich nauczyć.

Które elementy oferty wykorzystaliśmy?
Wdrożyliśmy kompletny System Widoczności w Google i AI, który działał w trzech warstwach:
Audyt treści i danych produktowych
- Sprawdziliśmy, co widzi Google i sztuczna inteligencja (czyli czy sklep w ogóle „istnieje” w danych online).
- Uzupełniliśmy metadane (czyli małe, niewidoczne dla klienta informacje, które mówią wyszukiwarce: „hej, to kubek z porcelany, 300 ml, eko”).
- Przeanalizowaliśmy dostępność strony (WCAG) – żeby była czytelna również dla osób korzystających z czytników ekranowych.
Strategia treści i SEO 2.0
- Zaplanowaliśmy 2 artykuły tygodniowo (104 w roku).
- Każdy tekst miał prowadzić do konkretnego produktu –
np. artykuł „Kubek, który nie zmienia smaku herbaty” → link do kubków szklanych. - Każdy artykuł i opis produktu był podpisany autorem, zawierał źródła i cytaty – to tzw. E-E-A-T
(Experience, Expertise, Authoritativeness, Trust) – czyli sposób, w jaki Google i AI oceniają, czy mogą ufać danej stronie.
Optymalizacja dla Google Merchant Center
- Uzupełniliśmy dane o produktach (marka, rozmiar, materiał, dostępność, cena).
- Dzięki temu Google zaczął automatycznie pokazywać produkty w sekcji „Zakupy”, bez żadnych płatnych reklam.
Blog + social media + recykling treści
- Artykuły blogowe stawały się postami na Facebooku i LinkedIn.
- Historie o kubkach z duszą – lekkie, humorystyczne i pełne ciekawostek.
- Każdy wpis kończył się linkiem do sklepu – czyli z bloga można było przejść prosto do zakupu.
Monitoring AI i analityka
- Co miesiąc śledziliśmy nie tylko ruch w Google,
ale też czy sklep zaczyna pojawiać się w wynikach sztucznej inteligencji – np. w ChatGPT, Bing AI, Perplexity czy Copilot. - Aktualizowaliśmy treści tak, by AI potrafiło zrozumieć markę i cytować jej treści.

Co robimy i jakie efekty osiągnęliśmy?
Etap 1: Porządek i fundamenty (styczeń–luty)
Na początku wszystko wyglądało ładnie… ale tylko z zewnątrz.
Sklep działał, produkty były piękne, a opowieści o herbacie – jeszcze piękniejsze.
Problem w tym, że Google i sztuczna inteligencja nie wiedziały, co widzą.
Co zrobiliśmy:
- Naprawiliśmy dane produktowe – dodaliśmy brakujące informacje: kategorię, materiał, pojemność, markę, dostępność.
To właśnie te drobiazgi pozwalają Google pokazać produkt w „Zakupach”. - Poprawiliśmy opisy i metaopisy – każdy produkt dostał krótkie, zrozumiałe i emocjonalne opisy, które zachęcają do kliknięcia, np.: „Kubek, który rozumie poranki – ciepły, solidny i wystarczająco duży, żeby zmieścić marzenia po nieprzespanej nocy.”
- Dodaliśmy dostępność WCAG – czyli opisaliśmy zdjęcia (tzw. alt-teksty), by były czytelne również dla osób korzystających z czytników ekranowych.
Google za to dziękuje lepszymi pozycjami. - Uzupełniliśmy dane w Google Merchant Center, dzięki czemu produkty zaczęły pojawiać się w sekcji „Zakupy Google”,
nawet bez płatnych kampanii.
Efekt po 6 tygodniach:
✅ Google „zobaczył” sklep,
✅ produkty zaczęły pojawiać się w wynikach zakupowych,
✅ pierwsze wejścia pochodziły już z organicznych wyszukiwań.
Etap 2: Treści, które sprzedają (marzec–czerwiec)
Gdy fundamenty były gotowe, przeszliśmy do najważniejszego: historii, które sprzedają.
Zaczęliśmy od pomysłu prostego jak herbata z cytryną:
„Skoro ludzie i tak pytają o kubki na Facebooku – to zróbmy z tych pytań artykuły.”
Co zrobiliśmy:
- Przeanalizowaliśmy stare posty z Facebooka.
Wiele z nich miało świetne pomysły, ale ginęły po tygodniu w czeluściach feeda.
Więc zaczęliśmy recykling treści –
przepisaliśmy najlepsze posty w formie dłuższych, wartościowych artykułów blogowych.
Na przykład:- Post „Kubek bambusowy – ładny, ale czy praktyczny?” → artykuł:
„Bambus, szkło czy stal – który kubek przetrwa biurowe piekło?” - Post o śmiesznej sytuacji z dostawy → artykuł:
„Jak wybrać kubek, który nie boi się podróży z kurierem.”
- Post „Kubek bambusowy – ładny, ale czy praktyczny?” → artykuł:
- Nowe artykuły blogowe pojawiały się dwa razy w tygodniu.
Tematy były lekkie, przydatne i pisane ludzkim językiem:- „Jak wybrać kubek, żeby kawa nie smakowała jak woda z kaloryfera.”
- „Kubek, który uratował związek.”
- „Jak opisać kubek, żeby Google się wzruszył.”
Każdy tekst odpowiadał na realne pytania klientów i to był klucz, bo takie same pytania zadają dziś ludzie nie tylko w Google, ale też sztucznej inteligencji (AI).
Kiedy ktoś pisał w ChatGPT:
„Który kubek jest lepszy – ceramiczny czy stalowy?”,
AI zaczęło „znać” ZielonyKubek, bo jego treści były widoczne w sieci i cytowane jako źródła.
Efekt po 3 miesiącach:
- +80% ruchu organicznego,
- pierwsze zakupy prosto z artykułów,
- pierwsze wzmianki o sklepie w odpowiedziach generowanych przez ChatGPT i Bing AI.
Etap 3: Widoczność, reputacja i relacje (lipiec–grudzień)
Po pół roku blog był już solidnym źródłem wiedzy o kubkach i herbacie.
Teraz przyszła pora na rozszerzenie zasięgu w social mediach i w świecie biznesu.
Co zrobiliśmy:
- Stworzyliśmy dwa profile właścicieli na LinkedIn.
- Właścicielka – pisała o ekologii, designie i codziennych rytuałach z kubkiem.
- Właściciel – o współpracy B2B: kubkach z logo, prezentach firmowych i produktach na konferencje.
Dzięki temu marka była widoczna nie tylko wśród klientów indywidualnych,
ale też w świecie korporacyjnym i eventowym.
- Profil firmowy ZielonyKubek na LinkedIn pełnił rolę „centrum dowodzenia”:
prezentował historie klientów, recenzje, kulisy produkcji i porównania materiałów.
Każdy post miał link do bloga lub konkretnego produktu. - Recykling treści działał w obie strony:
- z bloga robiliśmy posty na LinkedIn i Facebooka,
- a z postów powstawały nowe wpisy blogowe lub mini-poradniki.
To pozwoliło tworzyć więcej treści bez dodatkowego czasu i kosztów.
- Wzmacnialiśmy E-E-A-T, czyli zaufanie i autorytet marki:
autorzy mieli podpisy, a treści źródła – co sprawiało, że Google i AI uznawały sklep za „eksperta od kubków”. - Google Merchant Center działał już idealnie – produkty były widoczne w Zakupach,
a także zaczynały się pojawiać w wynikach sztucznej inteligencji, gdy ktoś pytał np.: „Jaki ekologiczny kubek na prezent dla nauczycielki?”
„Gdzie kupić polskie kubki z logo firmy?”
To było nowe pozycjonowanie – nie tylko w Google, ale też w rozmowach z AI.
Efekty po roku:
- 100% produktów widocznych w Zakupach Google,
- ruch organiczny +180% (większość z artykułów blogowych),
- sklep wymieniany przez AI w odpowiedziach o ekologicznych produktach,
- 7 nowych klientów B2B (firmy zamawiające kubki z logo na eventy),
- wizerunek eksperta w branży eco-designu.
Dlaczego to działało?
- Bo każdy tekst miał drugie życie: na blogu, w socialach, w AI.
- Bo LinkedIn otworzył drzwi do firm, które wcześniej nie wiedziały o istnieniu sklepu.
- Bo Google i sztuczna inteligencja „zrozumiały” markę, dzięki poprawnym danym, alt-tekstom i ludzkim opisom.
- Bo treści były tworzone dla ludzi – i dla algorytmów jednocześnie.

Ile to kosztuje?
Reklamy są coraz droższe, a coraz mniej skuteczne
W 2025 roku reklama w Google to jak wrzucanie monet do studni: dużo szumu, mało echa.
Koszt kliknięcia w branży e-commerce wzrósł średnio o 45% w ciągu roku, a coraz więcej klientów zamiast w Google wpisuje pytania prosto w AI – ChatGPT, Bing Copilot, Perplexity czy Gemini. Tam reklam już nie ma.
Dlatego samą reklamą nie da się już wygrać. Ale połączenie jej z naszym systemem treści działa najlepiej, bo wtedy reklamy są tańsze, a kliknięcia trafiają do osób, które już markę znają i jej ufają.
Co wdrażamy?
| Składnik | Zakres | Średni koszt miesięczny |
|---|---|---|
| Blog – 2 artykuły tygodniowo (ok. 8/mies.) | research, copywriting, SEO, publikacja, grafiki | 3 600 zł |
| Opisy produktów (10–15/mies.) | storytelling, SEO, dostępność WCAG | 2 000 zł |
| Social media (Facebook + 2 profile LinkedIn właścicieli) | 2 posty tygodniowo na każdy profil, recykling z bloga, korekta i publikacja | 3 600 zł |
| Monitoring Google + AI, raporty i Merchant Center | analiza danych, śledzenie widoczności w AI, optymalizacja techniczna | w cenie pakietu |
| Łączny koszt miesięczny systemu | — | ok. 9 000 zł netto |
Roczny koszt: ok. 108 000 zł netto
Co się dzieje po 12 miesiącach?
| Wskaźnik | Przed startem | Po 12 miesiącach |
|---|---|---|
| Ruch z Google | 300 wejść/mies. | 2 000/mies. |
| Artykuły na blogu | 3 | 104 |
| Widoczność w „Zakupach Google” | 0 produktów | 100% oferty |
| Cytowania w AI (ChatGPT, Bing, Copilot) | 0 | pojawiają się w wynikach rekomendacji |
| Sprzedaż z bloga i treści | 0 | 10–15 zamówień/mies. |
| Nowi partnerzy B2B | 2 | 5–7 |
| Średni koszyk | 80 zł | 120 zł |
| Koszty reklam (Google Ads) | 10 000–12 000 zł/mies. | 4 000–5 000 zł/mies. (po wdrożeniu contentu) |
| Efektywność reklam (konwersje) | 1,2% | 2,5–3,0% |
| Wzrost przychodów | — | +45% rocznie |

Jak to działa w praktyce?
1️⃣ Najpierw – budujemy fundament widoczności.
Dzięki blogowi, lepszym opisom i obecności w AI, Google „rozumie” sklep i jego ofertę.
W efekcie reklamy nie muszą już tłumaczyć światu, kim jesteśmy –
trafiają do osób, które nas znają z treści.
2️⃣ Potem – wracamy do reklam Google Ads.
Ale już nie po omacku.
Zamiast płacić 10 000–12 000 zł miesięcznie za kliknięcia w ciemno,
wydajemy 4 000–5 000 zł miesięcznie,
bo system reklam kieruje użytkowników na konkretne, dobrze pozycjonowane artykuły i produkty.
3️⃣ Efekt: mniej wydajesz, więcej zarabiasz.
Połączenie organicznej widoczności i dobrze skalibrowanych reklam:
✅ zwiększa ruch o dodatkowe 200–300% w kolejnych miesiącach,
✅ obniża koszt kliknięcia o połowę,
✅ zwiększa współczynnik zakupów z reklam nawet dwukrotnie.
Finanse
| Pozycja | Reklamy bez contentu | System content + reklamy |
|---|---|---|
| Koszt miesięczny | 12 000–15 000 zł | 9 000 zł (content) + 4 000 zł (ads) = 13 000 zł |
| Ruch miesięczny | 3 000–4 000 wejść | 7 000–8 000 wejść (2 000 organic + 5 000 z ads) |
| Średni koszt pozyskania klienta | ok. 70 zł | ok. 30 zł (-57%) |
| Konwersje | 1,2% | 2,8% |
| ROI (zwrot z inwestycji) | 1,3× | 2,8× |
| Czas zwrotu inwestycji | 12 mies. | 5–6 mies. |

Dlaczego właścicielom to się opłaca?
- Zamiast wydawać więcej na reklamy, płacą mniej, ale mądrzej.
- System treści pracuje cały czas, nawet gdy reklamy są wyłączone.
- Po roku, gdy wszystko jest dobrze opisane i zoptymalizowane, reklamy:
- mają niższy koszt kliknięcia,
- wyższe konwersje,
- i prowadzą do treści, które budują zaufanie, nie tylko sprzedaż.
Efekt:
- ruch większy,
- koszt mniejszy,
- klienci bardziej świadomi,
- marka odporna na zmiany algorytmów i trendów AI.

Co zmieniła sztuczna inteligencja?
Dawniej walczyło się o miejsce w Google. Dziś klienci coraz częściej pytają AI (sztuczną inteligencję) – np. ChatGPT, Copilota czy Binga – o rekomendacje. AI nie pokazuje reklam, tylko treści, którym ufa. A ufa tym, które są:
- dobrze opisane,
- wiarygodne (z autorami i źródłami),
- pomocne, nie sprzedażowe.
ZielonyKubek stał się jednym z tych sklepów, które AI „zna” i rekomenduje – bo ich treści uczą modele językowe, czym jest dobry eko-produkt.
To nowy poziom widoczności – nie tylko w wynikach Google, ale też w rozmowach ludzi ze sztuczną inteligencją.
Morał z tej historii
Nie chodzi o to, by przestać się reklamować. Chodzi o to, by najpierw zbudować sensowny kontekst, a dopiero potem reklamować się taniej, skuteczniej i mądrzej.
Bo dziś widoczność to nie kwestia budżetu, tylko zaufania w Google, w sztucznej inteligencji i w oczach ludzi.
ZielonyKubek nie kupił popularności.
Zbudował ją słowami, konsekwencją i autentycznością.
Dziś, gdy ktoś pyta AI o ekologiczne kubki z Polski, to właśnie o nich słyszy odpowiedź.
Bo Google ich widzi, AI ich zna, a klienci – po prostu kupują, bo im ufają.
Kupujesz spokój eksperta: jasny plan, system, który dowozi, i markę, którą wreszcie widać – w Google, na LinkedIn i w odpowiedziach AI.
Chcę spokoju i planu
Zobacz inne scenariusze współpracy




🧩 Sześć filarów współpracy







Kim jesteśmy?
Twoja ekspertyza zasługuje na większą widoczność.
Jako agencja specjalizująca się w AEO i LLMO łączymy SEO, AI i storytelling, by zamienić ją w treści, które nie tylko widać w Google, ale które stają się odpowiedziami i są cytowane przez modele AI.
Pracujemy na danych, piszemy w metodologii TAYA, dopasowujemy komunikację do stylów DISC i dbamy o reputację marki w ekosystemach wyszukiwania i AI.
Efekt? Ruch, zaufanie i leady — regularnie, przewidywalnie, bez marketingowej waty.
Jakie problemy rozwiązujemy?
- Mały lub nieadekwatny ruch → audyt widoczności SEO + AEO, content oparty na intencjach i szybkie „quick wins”.
- Brak sprzedaży doradczej → struktury decyzyjne, case studies i storytelling ekspercki (TAYA), który prowadzi klienta do decyzji.
- Słabe opisy produktów → unikalne, konwertujące opisy + widoczność w Google i odpowiedziach AI (AEO + LLMO).
- Treści niezrozumiałe dla klientów → język dopasowany do stylów DISC i Analizy Transakcyjnej, klarowny UX copy i czytelna struktura odpowiedzi.

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.